19 listopada 2017


Konopnicka w Arkadii i Nieborowie

W biografii Marii Konopnickiej ważne miejsce zajmuje wątek nieborowsko-arkadyjski, który przerodził się w dość długotrwały związek, liczący sobie lat bez mała dwadzieścia (1884-1903); świadczył o wzrastającym zaangażowaniu uczuciowym poetki, czego zwieńczeniem był zamiar osiedlenia się na stałe w Arkadii.

Bliżej Nieborowem zainteresowała się jako redaktorka tygodnika dla kobiet "Świt", na łamach którego zamieszczono artykuł na temat fabryki majoliki w dobrach radziwiłłowskich. Egzemplarz "Świtu" z owym artykułem przesłała księciu Michałowi Piotrowi Radziwiłłowi (1853-1903), założycielowi fabryki. Godzi się nadmienić, iż książę parał się piórem, pisywał nowele, komedie i wiersze w przebrzmiałej już wówczas poetyce. Do księcia zwróciła się z prośbą o dane dotyczące pracy kobiet w fabryce. Wkrótce spotkała się z życzliwym odzewem (sierpień 1884) na łamach swojego pisma. W dwa lata później poetka skierowała z kolei do właściciela dóbr nieborowskich gorące słowa prośby o zatrudnienie młodej Izraelitki, która przyjęła katolicyzm.

Kontakt korespondencyjny był podtrzymywany, chociaż nie zachowały się listy księcia, znamy tylko jedną stronę wymiany listownej. I tak w 1892 roku Radziwiwiłł przesłał poetce powieść poetycką Hewę swojego autorstwa, rzecz z ducha Słowackiego poczętą - o dobre pół wieku za późno. Respondentka pisała o wzruszeniu, jakie dostarczyła jej lektura, ale zręcznie uchyliła się od oceny wartości merytorycznej utworu. Radziwiłł prawdopodobnie doskonale wyczuł wymijający ton listu. Konopnicka zapewne znała sie osobiście z księciem, który cieszył się w Warszawie wielką popularnością z racji inicjatyw dobroczynnych. Nieborów poetka odwiedziła jeszcze w latach osiemdziesiątych i od tego czasu datują się jej przyjazdy na Ziemię Łowicką.

Najstarszy syn, Tadeusz Konopnicki (zm. 12.I.1891r.), pracował w cukrowni w Sannikach, z którym spotykała się matka w Łowiczu, o czym wspomina w jednym z listów do córki Zofii, zamężnej Królikowskiej. Również najbardziej bodaj kochanego syna, Jana, losy życiowe zawiodły do prymasowskiego grodu. Najpierw podjął pracę w młynie Rosenbluma w Kapitule w lowiczu. Kiedy zaczął snuć plany małżeńskie z łowiczanką Jadwigą Brzozowską, właściciel młyna stawiał veto z nieznanych nam przyczyn. W tej sytuacji Jan zwrócił się do matki z prośbą o protekcję u księcia Michała, aby uzyskać pracę we młynie w Arkadii. Poetce niezręcznie było zaraz po liście na temat Hewy pisać w sprawie syna, bo łatwo było posądzić ją o interesowność. Powinność matczyna przełamała wstyd i wszelkie obiekcje, wstawiennictwo okazało się skuteczne.

Jan, dobry fachowiec, rzetelny i pracowity, dbał też najbardziej z pięciorga pozostałych przy życiu dzieci poetki o zachowanie więzi rodzinnych. Sprzyjało temu dość dobre jak na owe czasy połączenie komunikacyjne z Łowiczem. Najczęstszym jego gościem była siostra Zofia wraz z mężem oraz matka. Wiemy o dwóch zjazdach rodzinnych, jeden odbył się w październiku 1899 roku w Kapitule (zachowała się fotografia), drugi zaś w styczniu 1903 w Arkadii. Od 1900 Jan dzierżawił Arkadię.

Tu często też bywała, zatrzymując się na dłuższe okresy, siostra Laura Pytlińska, która sprawowała pieczę nad małym Zenonem, synem Dagny (zm. 1901) i Stanisława Przybyszewskich. Autor Synagogi szatana miał jakoby zrzec się "na stałe" syna na rzecz Laury i Stanisława Pytlińskich. Bardzo nie podobało się Konopnickiej. Obawiała się złego wpływu "demona" Młodej Polski na córkę i losy jej małżeństwa. Poza tym Przybyszewski usilnie namawiał Laurę do rozpoczęcia kariery scenicznej - też nie po myśli matki. W ogóle opieka nad Zenonem i kontakty z "demonem", uwikłanym wówczas w romans z Kasprowiczową, miały dość dwuznaczny charakter, póki siostra Dagny nie wzięła ze sobą chłopca do Szwecji. Kłopoty z Laurą odebrały poetce radość ze świętowanego hucznie w wielu miastach (1902) jubileuszu 25-lecia pracy pisarskiej.

Od połowy listopada 1902 roku do początków marca 1903 Konopnicka przebywała w Arkadii. Przyjechała na pogrzeb zmarłego (15.XI.1902r.) tu zięcia, Bolesława Królikowskiego. Szła wraz z rodziną za trumną z Arkadii do dworca kolejowego w Łowiczu, skąd przewieziono zmarłego do Warszawy. W pogrzebie licznie wzięli udział mieszkańcy okolicznych wiosek oraz Łowicza nie tylko ze względu na osobę zmarłego, co Konopnickiej, naonczas już instytucji moralnej, której wiersze trafiły "pod strzechy", oraz Jana i jego łowickiej rodziny.

Nie wiemy natomiast, czy poetka spotykała się wówczas z księciem Michałem. Zabiegała u niego wcześniej o druk Pana Balcera w Brazylii na łamach "Biblioteki Warszawskiej", której wydawcą i redaktorem naczelnym był podówczas Radziwiłł. Fragmenty poematu publikowano w roku następnym. Jednak stosunek możnego wydawcy do poetki ludu nie był tak jednoznaczny, jak można sądzić na podstawie zachowanej korespondencji. Otóż jako prezes Warszawskiego Towarzystwa Dobroczynności zalecił wizytację podległych mu czytelń. Wizytatorzy wypowiedzieli się przeciw zakupowi książek m.in. Konopnickiej jakoby szerzących "zgniłe' zasady, co spotkało się ze sprzeciwem kierownika czytelń. Wówczas Radziwiłł wystosował list do gubernatora Imertyńskiego, w którym stwierdził, że na czele czytelń stoją ludzie, którym nie można ufać.

Kontakty korespondencyjne z Radziwiłłem zakończyły się dość niefortunnie dla poetki. Sądząc na podstawie jej listów Arkadia i okolice przypadły poetce do gustu. Daleka była już od egzaltowanych uniesień, bo doświadczenia życiowe je ostudziły, ale słowa zachwalające swoisty urok tej ziemi mają swoją wagę, tym bardziej, że nosiła się z zamiarem osiedlenia w Arkadii. Pragnienie owo umocniła fałszywa pogłoska, jakoby Radziwiłł chce sprzedać Arkadię. Wiedziała, iż zbierane są fundusze z okazji jubileuszu na zakup dla niej domu i kawałka ziemi, dlatego wystąpiła w listopadzie 1902 roku w liście do księcia z propozycją zakupu dóbr arkadyjskich. List ten musiał mocno dotknąć Radziwiłła, który nie tak dawno (1890) po wielu staraniach wykupił Arkadię z obcych rąk i włożył wiele wysiłków w restaurację zdewastowanych budowli i parku. Finał tej sprawy nie trudny był do przewidzenia, a Konopnicka jeszcze w liście do Orzeszkowej ze stycznia 1903 snuła plany zamieszkania z rodziną w Arkadii. Natomiast z kwietniowego listu tegoż roku wysłanego przez poetkę z Bad Neuheim do Jana wynika, iż ukochany syn sposobi się do nowego miejsca pracy. W tymże jeszcze roku Zofia i Jan Konopniccy opuścili Arkadię. Poetka w darze od narodu otrzymała dworek w Żarnowcu. Książę Michał Radziwiłł zmarł przedwcześnie w listopadzie 1903 roku i kontakty Konopnickiej z Nieborowem i Arkadią się urwały.

Na ścianie domu w Arkadii, w którym mieszkał Jan Konopnicki i w którym bywała jego wybitna matka jest umieszczona tablica pamiątkowa. Pamięć o poetce przetrwała w tych stronach. Poeta, powieściopisarz i badacz literatuty, Mieczysław Smolarski, który w pierwszych latach powojennych pracował w Muzeum Narodowym w Nieborowie opublikował na łamach "Nauki i Sztuki" (nr z 1946r.) rozprawkę Poetka ludu i pan na Nieborowie (Nieznane listy Marii Konopnickiej). Natomiast wieloletni kustosz tegoż muzeum, zasłużony historyk Ziemi Łowickiej Jan Wegner, przeprowadził gruntowne badania tyczące się pobytu Konopnickiej w tych stronach, których owocem jest książeczka Maria Konopnicka w Arkadii i Nieborowie (1975). Szkoła podstawowa w pobliskim Mysłakowie oraz Gminna Biblioteka Publiczna w Nieborowie noszą imię poetki.